O mnie

Dawno temu, za górami, za lasami, we wsi wesołej pokrytej strzechami, pośród krzyków i płaczu i modlitw, na świat przyszedł Artur Marcinek, przyszły malarz i portrecista, bywalec lasów około puławskich, salonowiec Kazimierski.
Losy malarza potoczyłyby się zupełnie inaczej, gdyby nie ciąg negatywnych ocen z przedmiotów ścisłych oraz niski stopień uległości narzuconym normom, panującym w systemie, który młodzież zna tylko z obrazków i opowieści ludzi naszemu „artyście” podobnych wiekowo.
Artur byłby również świetnym tancerzem, zdobywającym rozliczne tytuły na arenie krajowej oraz międzynarodowej, gdyby nie fakt, że jedyne co mu tańczy w rytm muzyki, to jego dusza – skarbnica wyobraźni, wrażliwości, wyczucia koloru, światła, itd.
Kim jest Artur Marcinek? Oceńcie sami. Można go spotkać wałęsającego się po ulicach Kazimierza Dolnego, niczym zjawę, marę niewielkiego wzrostu. Dlaczego? Ponieważ opala się na czerwono.

 

              151a

Pozostaw komentarz